Jednym z założycieli Związku Zawodowego "Solidarność" w Elektrowni Turów, oraz jego pierwszym przywódcą był Henryk Maćkowiak. Kolejnym przewodniczącym został wybrany Eugeniusz Jaroszewski. Przywództwo z jego rąk przejął Lucjan Krysmalski, który tę funkcję pełnił do 2014r, kiedy to na przewodniczącego wybrany został Marek Stecyk.


Strict Standards: Only variables should be assigned by reference in /home/elturow/domains/solidarnoscelturow.pl/public_html/modules/mod_hot_newsflash/tmpl/default.php on line 20

Start

Nasz człowiek na Bałkanach

Nasz kolega Waldek Sieradzki, członek Organizacji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność” przy Elektrowni Turów Był uczestnikiem wspaniałej wyprawy motocyklowej na Bałkany. Po powrocie postanowił podzielić się z nami wrażeniami z tej eskapady.

 

Wyprawa motocyklowa Bałkany 2015r.
Trasa nr. 1
Celnr.1 – Delta Dunaju
Cel nr.2 –Wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego-
Baza Obzor –Bułgaria,
Powrót Żelazne wrota Dunaj –Balaton

 

01Wyprawa została zorganizowana przez sympatyków aktywnego wypoczynku na motocyklu ,a trasa  biegła przez : Słowacje , Węgry , Rumunie , Bułgarie , Serbie ,Czechy . Do przejechania w ciągu 17dni było 4500km  w trakcie której zaplanowano zwiedzanie ciekawych miejsc będących na trasie. Rozmowy o wyjeździe ,gdzie i w jakim terminie trwały od sierpnia 2014r. w trakcie spotkań przy piwku . Propozycji było kilka ,ale Bałkany  i trasa do Delty Dunaju była bardzo atrakcyjna. Z przejazdem przez Karpaty drogą Transfagorską  do Delty Dunaju . Powrót do domu przez Bułgarię wzdłuż Dunaju . W Grudni 2014r. ustalono ostatecznie termin wyjazdu na dzień 08.08.2015r. Ekipa chętna i zdecydowana to Agnieszka , Stasiu , oraz ja Waldek  na motorach Motto Guzzi EV80 California 1100 , Agnieszka na Kawasaki 800, Stasiu na Hondzie Walkiria 1500.Wyjazd z Bogatyni kierunek Rabka Zdrój   i dalej na  Słowację  przekraczając granicę  w Jurgowie . Kierujemy się na Poprad piękno  Tatr podziwiamy ze siodełka motocykla  , a drużka kręta i ciekawa . Odcinek trasy Nowa Wieś Spiska , Różniawa , Aggatek warto przejechać to taka mała Transfagorska  jest bardzo kreta dużo zjazdów podjazdów pętli  o widoki dech zapiera. Na Węgry wjeżdżamy w dniu 09.08.2015  zatrzymujemy się  na Camp Thermal w Hajduszloboszlo dwa dni odpoczynku od drogi i skwaru. Do granicy z Rumunią docieramy bez problemowo tylko kontrola paszportowa , szybkie tankowanie i w drogę postój jest zabójczy z uwagi na lejący się żar z nieba. Po drodze mijamy te słynne miasteczko z cygańskimi pałacami , robią wrażenie . szybkie fotki i zmykamy . Cel Turda mamy zamiar   zwiedzanie kopalni soli atrakcja turystyczna , pierwsze zmianki o kopalni to czasy Cesarstwa Rzymskiego . Do zwiedzania mamy jeszcze  w miejscowości  Alba Julia potężną twierdze i  katedrę prawosławną  są   warte zobaczenia .Zwiedzanie i fotki zajmują nam 2godziny i w drogę do zamku Hunedora (czerwony zamek ) . Atrakcja turystyczna bardzo popularna i odwiedzana przez tłumy turystów . Następnego dnia  wyjazd z motelu i w drogę słynna Transfogorska czeka , będzie frajda. Dojazd do drogi wiedzie krętą drogą przez las jest to  taki mały   przedsmak tej wspinaczki która nas czeka  na szczyt Karpat. Wyjeżdżamy z lasu i okrzyk zachwytu cała serpentyna w pełnej krasie . Jazda w górę po zakrętach i agrafkach pełna radocha .  Wjeżdżamy na przełęcz na wysokości 2034m n.p.m jest tłoczno na parkingach od ludzi i straganów gdzie Rumuni proponują wędzone i pieczone swojskie  jadło. Chwilka odpoczynku zwiedzanie , fotki , konsumpcja i w drogę na drugą stronę Karpat przez tunel o długości 880m . Przed nami  Braszów , Brań oraz Delta Dunaju więc w drogę . Braszow  piękne miasto  niestety nici  ze zwiedzania brak możliwości zaparkowania w pobliżu centrum i pozostawienie motorów bez opieki . Przed nami droga do słynnego zamku Drakuli w Braniu a tam niespodzianka tłum turystów   kolejka  do kasy po bilety  około 2h pozostaje zwiedzanie  okolice zamku i w drogę .  Po siedmiu dniach i przejechaniu 2155 km  meldujemy się o godzinie 10   w hotelu trzy gwiazdkowym w Tulczy- cel Delta Dunaju osiągnięty  . Wypad do portu zakup biletu na statek wycieczkowy  do rozlewisk   Dunaju kosztuje 50 lej , z uwagi na niski stan wód zwiedzanie było  bardzo ograniczone tego słynnego raju ptactwa wodnego .Powrót i   popołudniowe zwiedzanie miasta odpoczynek na bulwarze dunajskim piękna sprawa . Powrót do motelu  czas na sen jutro  mamy do przejechania  340 km   do miejscowości Obzor .  Poranny wyjazd z Tulczy  przed nami Bułgaria i trzy dni laby i plażowania .Trasa prowadzi wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego  , wieje chłodny wiatr jest przyjemnie  do campingu Zoria docieramy o godzinie 1700 Stasiu i Agnieszka biorą bungalow Ja rozbijam namiot .Wieczorem piwo , powitanie morza i błogie leniuchowanie  na campingu jest przytulnie i cicho  i tak ma trwać przez trzy dni .  Camping Zoria ma świetne położenie jest w centrum Obzoru do plaży 150m.w restauracji mamy rabat ,polecam warto się zatrzymać.  Trzy dni szybko mijają  i znów wita nas droga  w planie tylko przelot zwiedzanie z siodła motocykla. Jedziemy lokalnymi drogami widzimy prawdziwą wiejską Bułgarię  jest urocza ale biedna wygląda tak jak by  czas zatrzymał się w latach 80 tych. Do Serbii wjeżdżamy po kontroli paszportowej w miejscowości Bregowiec i w drogę kierunek Dunaj . Trasa biegnie cały czas wzdłuż Dunaju co chwila przerwa na fotki tak uroczy jest widok . Droga wije się wzdłuż brzegu raz po raz wspinając się na górskie przełęcze a widoki są bajkowe .  Po drodze przejeżdżamy przez 22 tunele o długości od 60m do 380 m i są  one dodatkową atrakcją z uwagi iż są wykute w zboczach   nad pionowymi  urwiskami a w dole  płynie leniwie Dunaj .  Wreszcie przełom Dunaju ,, żelazne wrota” a na straży stoi zamek Golubać jedyna droga do Europy dla saracenów. Tam poległ w walce  Zawisza Czarny , zamek jest niedostępny  dla zwiedzających z uwagi na prace wykopaliskowe i rekonstrukcyjne  szybkie fotki i dalej w drogę .  Rozstajemy się z Dunajem i jazda w kierunku Belgradu autostradą i tak aż do przejścia granicznego w Subotice .  Autostrada jest płatna na całej trasie do granicy Węgierskiej .  Po drodze zwiedzamy Nowy Sad z jego słynnym zamkiem i dalej w drogę kierunek przejście graniczne Subotice. Odprawa i wjazd na Węgry kierunek Baja mamy nadzieję na znalezienie taniego motelu , niestety płonne nadzieje nocleg znajdujemy późno w nocy na nieczynnym kampingu . Jest godzina 21 deszcz rozpadał się na całego , decyzja nocleg pod zadaszeniem w ubrankach . Rozkładamy śpiwory i spanie  na deskach też ma swój urok będzie co wspominać. Ranna pobudka, kawa , trochę  rozruchu  i w drogę . Pogoda jest łaskawa robi się ciepło więc jest fajna jazda. Szybko przejeżdżamy te 120 km  przed nami Balaton zatrzymujemy się  miejscowości   Sofiok jest to  typowy turystyczny   moloch  z  hotelami , motelami i prywatnymi kwaterami ale z cenami dla Austriaków i Niemców  zaporowymi na nasze kieszenie.  Agnieszka i Stasiu są uparci szukają coś taniego ewentualnie kamping chcą zostać na 3-4 dni . Ja postanawiam jechać do domu  ta noc jednak dała mi w kość mamy przejechane już 3576 km a w drodze to już 17dzień. Ruszam autostradą w kierunku Budapeszt – Bratysław – Brno – Praga  .W Bogatyni melduję się o 2100 po przejechaniu 892km to był prawdziwy Hard Cor  ręce , nadgarstki i barki bolą ale tak ma być jest to kolejne doświadczenie sam sobie się dziwię . Zmęczony ale szczęśliwy po przejechaniu ponad 4,5tys. km  i sześciu  krajów koniec przygody . Ciekawe co będzie w przyszłym roku , bagaż doświadczeń powinien zaprocentować . Żegnaj przygodo do przyszłego roku.

Zdjęcia w galerii >>